Chodzenie boso kojarzy nam się z powrotem do korzeni, do starożytności, gdzie założenie skóry na stopy było jednoznaczne z podwyższeniem statusu społecznego. W medycznych dyskusjach czy chodzenie boso jest zdrowe, często argumentujemy właściwościami stopy. Mówi się, że jest ona w stanie dopasować się do każdego podłoża, do przeszkód i każdej niedogodności spotkanej na drodze.
PRAWDA CZY MIT?…
Aborygeni i Masajowie, jedni z najwytrwalszych ludzkich podróżników i biegaczy, przemierzali tysiące kilometrów boso. Wyobraźmy sobie, że od dziś w trosce o nasze nogi i kręgosłup zaczynamy chodzić boso. Ranek, elegancki strój, walizka z dokumentami, komputer osobisty, wychodzimy z domu… I tu pierwsza różnica między cywilizacją starożytną, a naszą – WSZĘDOBYLSKI BETON: chodniki, ulice, utwardzone nawierzchnie ścieżek w parkach… Do tych powierzchni STOPA SIĘ NIE PRZYSTOSUJE.
I!: Siedzący tryb życia, szpilki i buty w stylu eleganckim, era samochodów.. Wniosek jest jednoznaczny – ani nasze stopy, ani nogi czy też kręgosłup nie zdążyły za rozwojem cywilizacji.
Korzystajmy z przywileju chodzenia boso po piasku podczas wakacji i wczasów nad morzem. Chodźmy więc techniką masajską boso, kiedy tylko mamy możliwość. NIE PO BETONIE.
-spondylus.pl
































































